W nowych dekoracjach

Piotr Witt


w

Głos ludu, czyli większości Jest najczęściej głosem tłumu. Bez serca i bez rozumu, Najopłakańszej mierności. Artur Bartels: Vox populi, vox Dei. (A.B. poeta polski 1818-1885).


Francois Holland były szef gabinetu Francois Mitterranda wstąpił w ślady mistrza. Utożsamił się z nim nawet do tego stopnia, że prezydent Tunezji powitał go na lotnisku słowami „Drogi Francois Mitter…” po czym spostrzegł się i poprawił… „Hollandzie”.
W oczach większości obywateli ostatnie wybory były okazją do zmiany systemu we Francji panującego z przerwami od prawie czterdziestu lat. Krótko mówiąc do walnej bitwy o zdobycze socjalne przeciwko Partii Socjalistycznej. Taka nauka płynie w każdym razie z kolejnych statystyk: masowy udział w prawyborach i późniejsza stale rosnąca absencja. Decydującą rozgrywkę o Parlament zignorowało aż 60% nieobecnych. Czyżby po wyborze prezydenta stracili nadzieję na zmiany?
W wyniku bezbłędnej strategii Emmanuela Macrona oddziały Partii Socjalistycznej zostały zdziesiątkowane. Najsprytniejsi przeszli na stronę przeciwnika, najwierniejsi legli na pobojowisku. Likwidatorzy zadecydowali sprzedać siedzibę partii – kolosalny pałac przy rue de Lille oceniany na 150 mln euro. Największą korzyść z politycznego trzęsienia ziemi odniosła, jak się zdaje Julie Gayet. Przyjaciółka Francois Hollanda, dzięki prezydenckiemu związkowi awansowała z drugorzędnej aktoreczki na reżysera operowego. Nazajutrz po wyborach odbyła się premiera mozartowskiego Wesela Figara w jej reżyserii.
Mistrzowskim pociągnięciem okazał się sojusz w marszu z partią Modem. Prezydent Elekt koniecznie potrzebował głosów partii centrowej do osiągnięcia większości parlamentarnej i gotów był za nie zapłacić nawet trzema stanowiskami ministrów. Bezkręgowiec Francois Bayrou, który wpierw obrzucał błotem Macrona, w zamian za Ministerstwo Sprawiedliwości zadeklarował się jego najwierniejszym sojusznikiem. Ale, ani przedtem, ani później stary Bayrou – model oportunizmu politycznego nie mógł stanowić ozdoby partii odnowy. Czy powierzając prestiżowe stanowisko ministra sprawiedliwości z misją moralizacji życia politycznego Macron wiedział już o malwersacjach, za które nazajutrz Bayrou zostanie postawiony przed sądem? Można być tego pewnym, gdyż przed obsadzeniem stanowisk ministerialnych specjalnie powołana komisja zbadała sytuację moralno-prawną kandydatów. Bayrou łapczywie połknął haczyk. Nazajutrz po wyborach parlamentarnych kompromitujący sojusznicy byli potrzebni rządowi jak wrzód na tylnej części ciała, prokurator wszczął przeciwko nim dochodzenie karne i premier Philippe mógł ich pożegnać, obłudnie wyrażając żal, że traci tak cennych współpracowników oraz perfidnie zapewniając, że mogą powrócić do rządu, jak tylko udowodnią przed sądem swoją niewinność. Na co zanosi się coraz mniej, mimo pokrętnych usprawiedliwień: koronny świadek oskarżenia oświadczył już, że Bayrou kłamie.

Ciąg dalszy w numerze 26/2017


reklama

Ogłoszenia

Szukam Pracy

  • 18/10***i Femme cherche l'entretien de maison, garde d'enfants, et/ou personnes agées ...
  • 15/10i Aide soignante cherche du travail en tant qu'une veilleuse de nuit des personnes...
  • 1/11**i Femme 32 ans, sérieuse avec expérience cherche de travaille garde d'enfants,...

4 ogłoszenia

Wynajem Mieszkania

  • 17/09(2016)**i Wynajmę pokój całkowicie umeblowany dla spokojnych osób, niepalących...
  • 17/10*i Wynajmę pokój z balkonem dla kobiety. 8 min do metra, dzwonić po godz. 20:00...
  • 4/11i Studio do wynajęcia w Paryżu. T. 06 41 35 81 72

3 ogłoszenia

Inne

  • 14/10i Sprzedam 2 ha 41 arów ziemi z sadem koło Nowego Sącza. Druga działka do...

1 ogłoszenie


Aktualizacja ogłoszeń za